|
Rozwój – słowo klucz. Proces, który naszemu życiu nadaje dynamikę, rytm, skutecznie zabezpiecza i chroni przed nudą. (Jako, że na marginesie zostawiamy duży kwantyfikator, o słowie „sens” nie będziemy tu wspominać). Rozwój jest jak kręta, tajemnicza ścieżka. Jeżeli człowiek na nią wkroczy to – pomimo wybojów i kamieni – zapragnie dalej podążać i smakować niewiadomą kolejnego zakrętu. Ale jak to z tajemniczymi traktami bywa, dość trudno je odnaleźć. Szczególnie trudno młodym ludziom – przez rodziców i szkołę raczej hodowanym niż wychowywanym i skutecznie wyjaławianym przez bożki ognisk domowych: telewizor i komputer. Jeżeli dodamy, iż rozwój, to takie dziwadło i skamielina, co ośmiela się nie przynosić natychmiastowych, wymiernych i atrakcyjnych finansowo korzyści, to sytuacja mocno się komplikuje, a tajemnicza ścieżka zaledwie majaczy na horyzoncie. Można rozłożyć bezradnie ręce i mamrotać, że „tak być musi i nic się nie da zrobić” albo rozejrzeć się za jakimiś „wspomagaczami”. Za czymś, co będąc w orbicie zainteresowań nastolatków, należąc do „ich świata” znacznie poza niego wykracza. Co stwarza możliwość obejrzenia sobie tego świata – i wszystkich innych dodajmy – z dowolnej ilości perspektyw. Przybliżenie, oddalenie, detal i szeroki plan. Może być ucho kolegi albo tłum na demonstracji. Ale najważniejsze jest to, że niezależnie, w którą stronę obrócimy, jak ustawimy i nie wiadomo jak sprytnie będziemy przy tym majstrować i tak będziemy patrzeć na siebie. I inni będą patrzeć na nas. Zalążek dialogu? Przyczynek refleksji? Odwieczna filozoficzna gra w pytania i odpowiedzi? K jak kamera, F jak film, R jak rozwój. S jak spróbuj. |